Kiedy światła gasną, prawda co przeraża
W mojej dłoni maska, która twarzą mą już się stała
Kim naprawdę jestem gdy kurtyna spada
gdy iluzji bezpowrotnie cały światjuż oddałam
Już czas obudźcie mnie
Zacznę żyć od nowa
Odnajdę siebie znów
Nie pomylę dróg
Już czas obudźcie mnie
zacznę żyć od nowa
mój strach zabija
więc czasu coraz mniej
W swym odbiciu jeszcze czasem widzę siebie
choć spod sztucznej rzęsty znowu płynie łza w zapomnienie
Komu mam wierzyć?
Znika gdzieś odwaga
Znad krawędzi mych slabości w nicość gdzieś ciągle spadam
Już czas obudźcie mnie....
I niech stanie w płomieniach wszystko co bolało
Najgorszy sen
I niech stanie w płomieniach
Nowy dziś wstaje dzień
Już czas obudźcie mnie....
Od stanu szaleństwa
Dzieli mnie tylko jeden krok
Dziś spodziewam się błogosławieństwa
Z twoich rąk
Opowiedz mi w kilku słowach
Jakie zwykle miewasz sny
Czy częściej w nich
Pojawiam się ja
Czy może częściej jednak ty
Od stanu szaleństwa
Dzieli mnie tych kilka chwil
Tych kilka lat
Codziennie rano przy śniadaniu
Obserwuje z góry
Cały świat
Tu tu tu.......
Co zrobić gdy wciąż pada deszcz?
Co zrobić gdy wszyscy krzycza za dużo jesz?
Co zrobić by zabawnym być?
I co gdy fobia nie pozwala z domu wyjść?
Mam swój świat
Czy to żle?
Sztywnych ram nie trzymam się
Sobą bądź
To wszystko czego trzeba
Wstań i walcz o swoją twarz
Sobą bądź
Niczego nie oceniaj
Idź pod wiatr
Sam dotknij gwiazd
Co zrobić gdy depresja trwa?
Co zrobić gdy wciąż na świecie jest tyle plag?
Co zrobić by mieć szczery śmiech?
I co gdy gazet nie czytam bo boję się?
Mam swój świat
Czy to żle?
Sztywnych ram nie trzymam się
Sobą bądź...